Jorie Graham – Modlenie się (próba z 14.06.2003)

jorie_graham_web_2

Modlenie się (próba z 14.06.2003)

Tego ranka przed świtem, bezgwiezdnym, znów próbuję.
Chcę ocalenia, ale od czego. Naukowcy w Kalifornii odkryli,
że złamane serce obciąża ośrodek bólu
w mózgu, tak samo, jak uraz fizyczny.
Gazeta była na zewnątrz, na schodach. Podniosłam
ją i wróciłam do środka. Powracam do podstawy.
Ściśnięte kolana, twarz wtulona. Coś jakby
kanion. Bez światła, ale jest, lecz potem
nic. Pojawiają się
odpady, wiem,
że zakopują odpady, że potrwa
to setki milionów lat, w górach, że próbują je oznakować,
nie wiedzą w jakim języku, jak przekazać wiadomość
w tak odległą przyszłość: nie otwierać, śmiertelne
niebezpieczeństwo, cofnąć się, oddalić, zamknąć pokrywę, zamknąć
drzwi. Kaniony, gdzie moja twarz całym ciężarem leży na tacy
z dłoni, są pofałdowane i kończą na
zakopanych odpadach. Jeśli jakieś piękno rośnie
na tych zboczach, piękno w szczegółach – przychodzą na myśl
pokryte osadem pustynne listki, ale tylko w zamyśle –
gałązki szałwii z błękitnymi kwiatkami – płożące
się sukulenty – setki skrzyżowanych śladów śluzu po ślimakach na ścianach
prowadzą pierwsze światło
wzdłuż lśniących alei ku jakiemuś centrum – wszystko to w
wyobraźni, nie na zakrytej twarzy, która tak bardzo usiłuje
wpuścić coś, co może nas ocalić – jeżeli
jest piękno brakuje go w wielości jest tylko
jako forma próbuję być szczera już nie zdaję się na
przypadek próbuję wziąć sprawy
w swoje ręce. Dłoń serce głowa.
Mózg ośrodek bólu sen. Próbuję sobie przypomnieć.
Nie da się stąd dosięgnąć czegoś, co kiedyś
było. Całe tutaj jest tutaj. Jest problem. Kulę
swoje ciało. Jestem sama na tej
podłodze. Gdzieś w Ameryce. Złożyć
ofiarę. Z czego. Ocal moich bliskich. Ocal
moje dziecko. Ocal ją w tej chwili. Zniszcz te dywany,
te okna, te ściany, zabierz wszystko co złe
w ofierze od nas. Pozwól mi opaść w powietrzu.
Ocal wolę życia, ocal sedno
człowieczeństwa. Nie. Co jest sednem. Och,
ocal moje dziecko, moje jedyne dziecko.
Im bardziej wtulam się w dywan, tym bardziej pniemy się w górę
kanionu. W Mykenach też pięliśmy się w górę tego kanionu,
w górę, w górę przez miasto do sali tronowej na szczycie.
Kolumny wciąż stoją. Widok na oceany i dwa
pasma górskie. Gdzie Król i jego świta otrzymują wieści. Tutaj.
Zaanonsowano poetę. By śpiewał o tym, co się zdarzyło. Właśnie tutaj.
Na posadzce. Głos, który opowiada historię. Powoli, długo, ze szczegółami.
Wszyscy czekają. Nasłuchują złych wieści. Ze szczegółami. Rozwarte
gardło śpiewaka. Zamarłe ciała
słuchaczy, wysoko w twierdzy, 3000 la temu, ród
Agamemnona, otwiera się przyszłość. Tam. Prosto z rozwartych
ust śpiewaka. Co się zdarzyło, co
ma się zdarzyć. I cisza, która ich otacza, gdy skończona jest
pieśń. I śpiewak zamarły. I puste kielichy.
Świt, który ponownie rozewrze to wszystko na oścież. Świt,
który przeniesie to z wnętrza umysłu na zewnątrz. Niemal
widać już światło na dalekich wzgórzach, Och, kto to usłyszy.
Kiedy nadejdzie, będzie czas już tylko na
czyny. Zachowaj nas w opowieści, mówię twarzą do podłogi.
Zachowaj nas w historii. Nie wpędzaj z powrotem do piekła
czynów, bo umiemy tylko zabijać. Kiedy kończy się pieśń,
umiemy tylko wstać, wymaszerować i zacząć
rozróżniać, między tym i tamtym , tym i tamtym, tym i tamtym – i ten ból,
ból, który wślizguje się i mości w fałdach mózgu.

Patrz, kroki posuwają nas w górę przez ciemność, słyszę je,
choć ich nie widzę, posuwamy się wyżej,
to tamto to tamto i wślizguje się ból,
wślizguje się w drobne szczeliny w bocznych ścianach mózgu,
posuwamy się w górę, ból mości się, ból znajduje sobie miejsce, niezapomnienia,
jak w: jestem tutaj, tutaj.

tłum. Ewa Chruściel i Miłosz Biedrzycki

wiersz pochodzi z tomu „Prześwity” – Biuro Literackie, 2013

*

Jorie Graham – poetka amerykańska, jedna z najbardziej znanych poetek pokolenia powojennego. Autorka kilkunastu tomików. W 1996 otrzymała nagrodę Pulitzera za „The Dream of Unified Field: Selected Poems 1974-1994″.

Ewa Chrusciel – poetka, tłumaczka, pedagog, autorka trzech tomików w języku polskim i dwóch po angielsku, ostatni tomik „Tobołek” wyszedł w czerwcu 2016 w Arteriach.

Miłosz Biedrzycki – poeta, tłumacz, jeden z najbardziej znanych autorów tzw. pokolenia brulionu.

Fot. Mariana Cook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>